Felieton: Na zero z tyłu dodał: Krzysztof Kuźmicz | źródło: SerieA.pl | 17.10.2011 12:28
Serie A | Serie A
Jako zapalony gracz na zakładach bukmacherskim mam swoje przesądy i tezy. Być może nie zawsze znajdujące potwierdzenie w rzeczywistości, ale jednak są one obecne, gdy wybieram kolejne spotkania godne uwagi w dany weekend. Twierdzenia te dotyczą meczów, które raczej należy omijać szerokim łukiem wyszukując czegoś odpowiedniego dla siebie.
Od dłuższego czasu wiem na przykład, że przed spotkaniami w Lidze Mistrzów czy ogólnie w europejskich pucharach, faworytom zdarza się zaliczyć trudne do zaakceptowania i wytłumaczenia wpadki, dlatego także podczas tego weekendu na włoskich boiskach z rezerwą podchodziłem do wszystkich meczów. To co zdarzyło się w niedzielę rzeczywiście mnie mocno zaskoczyło, ale niestety nie miało nic wspólnego ze wspomnianą tezą.
Najwięcej niespodzianek oczekiwałem bowiem w sobotnich meczach, w których wystąpiła cała trójka reprezentantów Calcio w Lidze Mistrzów, czyli Milan, Inter i Napoli. Nawet w spotkaniu pierwszej z wymienionych ekip przeciwko Palermo spodziewałem się przynajmniej remisu, jednak Rossoneri pewnie rozprawili się ze swoim rywalem.
Dwa pozostałe starcia już rzeczywiście przyniosły nieoczekiwane wyniki, bowiem walczące o mistrzostwo Napoli, które przez okrągły rok doznało tylko jednej porażki na swoim terenie, tym razem uległo nierównej i na pewno nie należącej do grona faworytów ligi Parmie 1:2. Niespodzianka, choć dużo mniejszego formatu miała miejsce także w Katanii, gdzie miejscowa Catania Calcio pokonała Inter. Biorąc jednak pod uwagę obecną dyspozycję gości ich kolejną wpadkę trudno nawet nazywać zaskoczeniem.
Dużo większym było dla mnie to co zobaczyłem kolejnego dnia, a mianowicie niespodziewanie duża liczba bezbramkowych remisów, odrzucająca nieco innych kibiców od Serie A i to podczas weekendu, w który zaplanowano tak ważne i ekscytujące spotkanie Lazio z Romą.
O włoskiej piłce od dawna mawia się, że jest nudna, przewidywalna, piłkarzom brak waleczności, a podstawą jest gra w defensywie, przez co pada niewielka liczba goli. W ostatnich latach oglądałem jednak mnóstwo spotkań, które tej tezie zaprzeczyły. Wystarczył jednak jeden, trzeba przyznać naprawdę fatalny wizerunkowo weekend, by wszyscy nadal żyjący stereotypami mieli pożywkę dla swoich twierdzeń.
Aż pięć spotkań w danej kolejce, w której nie strzela się żadnej bramki zdarza się naprawdę rzadko i źle świadczy o lidze, w której dokonano takiego „wyczynu”. Niestety sztuki tej dokonano właśnie we Włoszech i jeszcze przed spotkaniem derbowym fani Premier League czy Primera Division więcej uwagi niż starciu w Wiecznym Mieście poświęcali na szydzenie z Serie A.
Zresztą trudno się nawet dziwić. Można by odpowiedzieć, że to mogło zdarzyć się wszędzie, ale czy rzeczywiście? Serie A chyba skazana jest od czasu do czasu na takie wpadki wizerunkowe, a nam pozostaje przyzwyczaić się jedynie do tego stanu rzeczy. Każda liga ma przecież swój unikalny urok i by fascynować nie musi padać w niej setka bramek na weekend.
Czytaj również
Dodaj komentarz

Komentarze | 7 komentarzy
Theoden | 17.10.2011 18:09
Nie jestem pewien, czy wole ogladac wyrownany mecz bez bramek, czy klepanie slabiakow z Hiszpanii na zmiane przez Barce i Real. To swiadczy dobrze o lidze, jak wyniki 5-0, 6-0 sa tak czeste? Mnie osobiscie to nie bawi.
Meryl72 | 17.10.2011 17:20
Szczerze mówiąc wolę przyglądać się zmaganiom *taktycznym* dwu drużyn o porównywalnym poziomie, mimo bezbramkowego rezultatu, niż być świadkiem kolejnych *pogromów* w wykonaniu dwóch znanych i popularnych ekip.
Krzysiek74 | 17.10.2011 13:37
Catenaccio przede wszystkim szkoda tylko że cierpią na tym kibice.Na szczęście derby Rzymu nie rozczarowały wczoraj bo było jak zwykle na co popatrzeć.
qjaf | 17.10.2011 13:35
Ale o co chodzi?:D Mecze bez bramek potrafia byc wielokrotnie atrakcyjniejsze niz pozostale pojedynki.
chris85pl | 17.10.2011 13:06
Putifarre, z moich obserwacji wynika coś odwrotnego: pięć bezbramkowych remisów nieco zniechęciło ludzi do Serie A, wyrobiło jakoś jej obraz i nawet Derby Rzymu, nie były potem zdaniem niektórych fanów ligi angielskiej czy hiszpańskiej, ciekawe. Moim zdaniem temu meczowi nic nie brakowało, a jednak część moich znajomych nie była usatysfakcjonowanych.
Putifarre | 17.10.2011 12:42
Na szczęście Derby della Capitale nie miały chyba zbyt dużej konkurencji telewizyjnej (o 21:00 pokazywano jedynie mecz Rennes-Lorient), więc myślę, że niejeden fan ligi angielskiej, hiszpańskiej czy niemieckiej zasiadł przed telewizorem i je obejrzał. A że derby były ciekawe, te nieszczęsne 0:0 w pięciu niedzielnych meczach mogło pójść w niepamięć.
Outlander | 17.10.2011 12:29
Pierwsza była kapitalna więc musiało się wyrównać ;p








